1. Skip to Menu
  2. Skip to Content
  3. Skip to Footer

Świadectwo Ilony i Małgorzaty, rekolekcje w Kobyłce, lipiec 2013

Świadectwo Ilony:

Szczęść Boże, wczoraj było mi aż żal wyjeżdżać z Kobyłki. Miałam zaraz po obiedzie pojechać do domu, a wyjechałam dopiero po kolacji.... Niby to były tylko 2 dni, a tyle się zdarzyło. Gdyby ktoś mi powiedział kiedyś, że w tak krótkim czasie świat może przewrócić się do góry nogami, chyba bym nie uwierzyła. A jednak... choć nie było łatwo, a ja w pewnym momencie w sobotę gotowa byłam poddać się i zaczęłam żałować, że w ogóle ruszałam to wszystko,  to coś we mnie „pękło". Jak jechałam do Kobyłki, to myślałam sobie: po co? Niby chciałam sobie pewne rzeczy poukładać, ale to było chyba takie pragnienie powierzchowne, a w głębi serca nie do końca wierzyłam, że coś się zmieni. Wcześniej jak nawet zauważałam, że coś Pan Bóg chciał mi przekazać, to ja to odsuwałam od siebie jak najdalej. Jak rozmyślałam nad fragmentami Pisma Św. w sobotę, to z jednej strony czułam, że tam są odpowiedzi na wszystkie moje rozterki, a jednak walczyłam z tym. Chciałam , żeby było tak jak dawniej. Bo przecież życie mam poukładane, praca, dom, czas na „przyjemności". Przynajmniej tak mi się wydawało. Teraz po powrocie, z zewnątrz jest tak samo, praca, codzienne obowiązki. Jednak w rzeczywistości jest zupełnie inaczej. Odzyskałam wewnętrzny spokój, a przede wszystkim poczułam się komuś potrzebna. Wczoraj, jak Siostra mi powiedziała, że jestem jakaś „inna", to chyba jeszcze do końca w to nie wierzyłam. Ale chyba naprawdę widać tę moją radość, bo szefowa się mnie dziś spytała, co mi się stało. ;-) ( w pozytywnym tego słowa znaczeniu), a kolega się zaśmiał, że się chyba zakochałam... a czasami potrzeba tak niewiele... Ja chyba od długiego czasu pierwszy raz modliłam się tak prawdziwie i nie było to tylko „Boże pomóż”, bo mam akurat jakiś problem, ale szczere słowa płynące z serca. Ta modlitwa sprawiła, że się jakoś „odblokowałam", choć nie było to łatwe. Na Nieszpory nie chciałam przecież iść, a w ich czasie zrozumiałam, że „teraz albo nigdy". Dotarło do mnie, że jeśli teraz choć trochę nie spróbuję się otworzyć i zobaczyć swoje słabości ( no bo przecież kiedyś to ja zawsze ta silna, mądra i rozsądna, wręcz idealna), a poza tym nie zacznę czuć i wierzyć, tylko dalej będę wiedzieć, to zostanę dalej z tym wszystkim sama. Najtrudniej mi było chyba zobaczyć te moje słabości i się do nich przyznać.

Do Kobyłki jechałam, żeby znaleźć cel w życiu i ten cel znalazłam. a w niedzielę w Ewangelii były słowa, które chyba najbardziej mnie uderzyły: „Proście, a będzie wam dane, szukajcie a znajdziecie". No bo przecież ja szukałam... i znalazłam. ;-) znalazłam  to, czego mi brakowało najbardziej - leku na samotność. Bo ja nie jestem sama.

Ale zrozumiałam jeszcze coś więcej - że Pan Bóg jest cierpliwy i nic nie robi na siłę, a przede wszystkim nikogo nie odrzuca. Kiedyś pokazał mi, że chce mnie prowadzić, a jednak ja chciałam iść wg mojego pomysłu na życie. I tak szłam, myśląc że wszystko to moja zasługa, bo ja umiem, ja potrafię, jak zrobiłam. Teraz zrozumiałam, że przez ten cały czas Bóg był przy mnie, opiekował się mną i prowadził tak, żebym nie zbłądziła za bardzo, a wszystkie „moje" osiągnięcia to Jego zasługi. Dziś jak
wracałam do domu z pracy to zaczęłam się zastanawiać, czy w ten sposób ( same sukcesy i to w tak krótkim czasie) Pan Bóg nie chciał mi dać do zrozumienia, że ja nie będę szczęśliwa mając tylko dobra materialne. Skoro nie wiedziałam tego wcześniej, to postanowił chyba postawić mnie na szlaku kariery, żebym zobaczyła jak to jest i sama sobie na to pytanie odpowiedziała czy to mi da szczęście. Poza tym, mimo zamknięcia wewnętrznego, jestem otwarta na ludzi, a żadne dyskoteki czy imprezy alkoholowe mnie nie bawią. Może to wszystko razem wzięte ma mi pokazać, że są inne wartości w życiu.
Przede mną jeszcze długa droga. Tylko że teraz, idę przez życie z Nim. Wiem, że muszę się wsłuchiwać w Jego słowa. Jak popatrzyłam na siebie wstecz, to albo tylko prosiłam, albo prosiłam a potem dziękowałam, ale za konkretną rzecz. Teraz zrozumiałam, że nie mogę o coś prosić z nastawieniem, że oczekuję konkretnej rzeczy. Bo przecież to ma być wola Boga, a nie moja.
Po tym weekendzie doświadczyłam, że szczera modlitwa może zdziałać wszystko. Co prawda na Mszę św.  chodziłam co niedziela, w każde święto, a czasami i w tygodniu, ale chodziłam bardziej „dla zasady". Mimo to wydawało mi się, że wszystko jest w porządku. Tylko że ten porządek został zburzony już bardzo dawno. W czasie, gdy zaczęłam pierwsze razy myśleć o zakonie, zaczęłam się więcej modlić i patrzeć „troszkę inaczej". Po maturze mi to przeszło i znów powróciłam do rutyny. Tak bardzo, że zdjęłam różaniec noszony na palcu i nawet nie zauważyłam jego braku ( nie potrafię powiedzieć, kiedy go zdjęłam ani gdzie on jest ...). Nie zauważyłam jego braku, bo w zabieganiu codziennym po prostu nie było czasu na odmawianie różańca, to i ten srebrny różaniec z palca mi nie był potrzebny....Owszem, że modliłam się na co dzień, ale to bardziej było odmówienie kilku słów wyuczonych niż taka szczera rozmowa z Bogiem. A ile lżej jest się modlić, gdy się czuje taką potrzebę niż jak „trzeba, bo tak wypada". Teraz to czuję i wiem.
Ten pobyt w Kobyłce pokazał mi, że z Bogiem można być dużo bardziej szczęśliwym, a i czas można spędzać łącząc przyjemne z pożytecznym. Wczoraj, jak zostałam jeszcze, obejrzałam z s. Agnieszką film „Nędznicy" ( w domu to bym oglądała jakieś bzdetne filmy albo grała w jakieś gry w internecie), potem poszłyśmy na spacer na cmentarz, pomodliłyśmy się za zmarłych (chociaż w sobotę byłam na „nie” co do tego spaceru), a jak wróciłyśmy, to byłam uśmiechnięta od ucha do ucha i szczęśliwa. 
Kończę bo i tak się rozpisałam strasznie...
Pozdrawiam
Ilona

Świadectwo Małgorzaty:

rekol2

Jezus przygotował Ci miejsce i czas na spotkanie i czeka na Ciebie!

Dom Generalny

Mariówka 3
26-400 PRZYSUCHA
tel. +48 48 675 17 28
 

Prowincja Płocka

Dom Prowincjalny
ul. Kościuszki 14
09- 402 PŁOCK
tel. +48 24 262 32 27

Prow. Sandomierska

Dom Prowincjalny
ul. Mickiewicza 7
27- 600 SANDOMIERZ
tel. +48 (15) 832 26 96
sanprow@poczta.onet.pl

Prowincja Siedlecka

Dom Prowincjalny
ul. Ogrodowa 16A
08-110 SIEDLCE
tel. +48 25 755 32 67
sluzki@sluzki.opoka.org.pl