1. Skip to Menu
  2. Skip to Content
  3. Skip to Footer

Służyć swoją gotowością.

 

No właśnie, jak to się stało?

To było po skończeniu studiów. Moja koleżanka – ta ze studiów - miała narzeczonego w Polsce i chciała być bliżej niego. Znalazła możliwość pracy jako wolontariuszka przy niepełnosprawnych dzieciach i miała tam pojechać. Nagle napisała do mnie list: wiesz, zmieniłam zdanie, może Ty chcesz pojechać zamiast mnie. Masz trzy dni na odpowiedź.

Nie chciałam przez ten wyjazd tracić kolejnego roku w moim życiu. Zaczęłam rozeznawać. Modlę się więc jeden dzień. Nic. Drugi dzień. Nic. Trzeciego dnia natrafiłam w pewnej książce na zdanie, które mówiło o tym, że każde życie ma sens, także chorych i niepełnosprawnych. My mamy ofiarować swoje życie dla nich. Po tych słowach ogarnął mnie taki spokój, że nie miałam wątpliwości, iż ten wyjazd do Polski jest wolą Bożą, a zależało mi przecież na tym, by ją pełnić. W tej decyzji poparł mnie jedynie mój ojciec duchowny. Inni nie rozumieli. Pojechałam. Spędziłam w Polsce trzy lata.

Spotkałam tam pewnego księdza, który kiedyś zapytał mnie: Zane, a Ty myślałaś kiedyś o zakonie? Odpowiedziałam, że, owszem, jestem otwarta i na to. Bo wiesz – mówi – gdy cię pierwszy raz zobaczyłem, od razu pomyślałem - to jest dusza zakonna. Przypominał mi o tym jeszcze kilkakrotnie, mówił nawet do koleżanek: ona ma powołanie, tylko jeszcze tego nie rozumie. Trochę mnie męczyła taka presja. Zorientowałam się, że zaczęłam więcej myśleć o tym czy mam powołanie niż o samej relacji z Bogiem. I wtedy przyszła propozycja zamieszkania przez rok w Medjugorie. To było wspaniałe! Najpierw pojechałam tylko na miesiąc. Pobyt w Medjugorie zaowocował tym, że dojrzała we mnie decyzja życia w czystości. Na odczuwalne w sercu zaproszenie powiedziałam: Jezu chcę, abyś przez moje czyste serce był obecny w tym świecie. Poczułam też, że od odkrycia mojego powołania dzieli mnie jedynie zasłona …. Nie zostałam w Medjugorie na cały rok.

To znaczy, że już wtedy podjęłaś ostateczną decyzję?

Jeszcze nie. Jeszcze raz była praca w Anglii. Tym razem przy owocach – najpierw fizyczna, potem przy kontroli jakości. I tam mnie Pan Bóg „złapał”.

Jak to, Cię złapał?

Wzięłam udział w rekolekcjach dla kobiet. Szczerze mówiąc, styl w jakim przebiegały, raczej mnie drażnił. Pomyślałam, to ja płacę za kilka dni całą moją miesięczną pensję a tu nic się nie dzieje! Nic do mnie nie trafiało. Ale tam właśnie, w domu rekolekcyjnym, na moich drzwiach był biblijny napis: Duch i Oblubienica mówią przyjdź. Intrygował mnie. A w duszy usłyszałam: Będziesz świadkiem mojej miłości w świecie. Bóg dał mi wówczas taką łaskę, że już podczas adoracji mogłam powiedzieć: zostawiam wszystko, chcę mieć tylko Jezusa. A Słowo Boże, w którym wciąż szukałam światła, dopowiedziało tego dnia: Żniwo wielkie a robotników mało. Już nie miałam wątpliwości, co mam czynić. Zostało tylko jedno pytanie, gdzie?

Jaki GPS wskazał Ci drogę?

Od pięciu lat mieszkałam poza Łotwą, ale narastało pragnienie powrotu do ojczyzny. Czułam, że Pan tego chce, ale nie wiedziałam, po co ja mam tam wracać. W kraju zaczęłam rozglądać się za jakimś zgromadzeniem, szukać. Natrafiłam na zdjęcie s. Inese i stronę internetową sióstr służek w Rydze. Pomyślałam, hm, służki Niepokalnej, brzmi nieźle. Na drugi dzień Pan dał mi Słowo; Kto chce być pierwszym, niech będzie sługą. Pomyślałam: służki Niepokalanej zapewne żyją właśnie tym słowem... Na drugi dzień w kościele usłyszałam słowa pieśni (prosząc uprzednio w modlitwie, aby Pan dał mi przez nią odpowiedź): pozwól mi być Twoim sługą. Napisałam o tym wszystkim mojemu ojcu duchownemu oczekując jego opinii. Odpisał: czego Ty jeszcze potrzebujesz, żeby iść do tych Służek, potwierdzenia z Watykanu?

Czy on znał te siostry?

Tak, znał, wspominał mi o nich wcześniej, proponował poznanie ich, ale też nigdy nie naciskał. Bez habitu – myślałam wtedy? Nie, nie, nie! Widocznie wtedy było jeszcze dla mnie za wcześnie.

Gdy zostałam w końcu przyjęta do zgromadzenia, doświadczyłam znowu poczucia: ja jestem w domu! Odszedł ode mnie niepokój, który dotąd przynaglał mnie by wciąż gdzieś jechać. Lubię nadal podróżować, ale to już nie to.

Nowicjat, to dwa lata w jednym miejscu. Można tak wytrwać?

Nie mogłam sobie na początku tego wyobrazić. Dla mnie w jednym kraju posiedzieć rok było trudno, a tu dwa lata w jednym domu !!! Ale jestem! Dla mnie to też dowód na to, że jestem w domu, że Pan daje mi łaskę i pewność, że to jest to. Jestem przekonana, że to jest to.

Czy już w ogóle nie będziesz podróżować?

To już zależy od Boga. Ja lubię podróżować, chciałabym, ale nie mam tego niepokoju, że muszę.

Czas nowicjatu, to czas intensywnej formacji, czas przygotowania do życia ślubami – czystości, ubósta i posłuszeństwa, które nastąpi po tym okresie. Na pewno przeżywając formację, wybiegasz też myślami w przyszłość. Znasz realia życia na Łotwie, znasz swoje talenty i charyzmat zgromadzenia. Czy masz jakieś myśli, pragnienia, światło, w jaki sposób mogłabyś realizować swoje powołanie?

No, coś tam mam. Zawsze miałam takie pragnienie, aby w jakiś sposób dzielić się z ludźmi doświadczeniem Boga. Na Łotwie np. siostry prowadzą grupy Samuela, są zapraszane w różne środowiska. Myślę, że będę mogła wpisać w misje zgromadzenia swoje talenty i pragnienia. Gdy pytałam siebie, czym chcę służyć, to przychodziła mi jedna myśl, że chcę służyć swoją gotowością, gotowością pójścia tam, gdzie Bóg zaprasza – przez przełożonych, przez głos Koscioła, potrzebujących ludzi.

Podczas formacji w Nowicjacie odkryłam, że pewne czynności, których nie tylko nie umiałam, ale przed którymi się broniłam nie wierząc, że potrafię je wykonać, okazały się możliwe. Więcej, nawet chyba nieźle mi idą. Taką siłę ma dla mnie posłuszeństwo. Pamiętam, że otrzymałam kiedyś pewną pracę, trudną dla mnie. Szukałam światła w Słowie Bożym. Pan odpowiedział słowami: Starajcie się wejść przez ciasną bramę a znajdziecie życie ... To było takie: hej, Zane, jesteś zbuntowana, nie chesz przejść przez te ciasne drzwi! Jeżeli będziesz gotowa przejść przez to wymaganie, znajdziesz życie! Zaryzykowałam. Poszło.

Czyli bywa czasem trudno?

Po kilku miesiącach nowicjatu, s. Inese zapytała mnie: Zane, jak się czujesz? Odpowiedziałam: gdy żelazo jest między młotem a kowadłem, nie pytaj, jak się czuje. Wiem, że trzeba zawsze patrzeć na cel, na owoc tego, co się wydarza, np. że z tej pracy kowala powstanie … pług.

Dom Generalny

Mariówka 3
26-400 PRZYSUCHA
tel. +48 48 675 17 28
 

Prowincja Płocka

Dom Prowincjalny
ul. Kościuszki 14
09- 402 PŁOCK
tel. +48 24 262 32 27

Prow. Sandomierska

Dom Prowincjalny
ul. Mickiewicza 7
27- 600 SANDOMIERZ
tel. +48 (15) 832 26 96
sanprow@poczta.onet.pl

Prowincja Siedlecka

Dom Prowincjalny
ul. Ogrodowa 16A
08-110 SIEDLCE
tel. +48 25 755 32 67
sluzki@sluzki.opoka.org.pl