1. Skip to Menu
  2. Skip to Content
  3. Skip to Footer

UWIZEYIMANA - ten, który ufa Bogu.

 

Jak długo przebywałaś w obozie?

Około trzech lat. Z czasem działania wojenne przeniosły się do Konga. Obozy dla uchodźców zostały zaatakowane przez wojsko rwandyjskie. Rozpoczęła się więc nasza ucieczka w kierunku Kinshassy, stolicy Konga.

Znowu w drogę. Jak długą tym razem?

Szliśmy pieszo przez… 7 miesięcy. W pierwszych miesiącach “kupowałam” sobie coś do jedzenia płacąc ubraniem, jakie mi jeszcze zostało. Kiedy buty zdarły mi się tak, że musiałam już je wyrzucić i nie miałam też już za co „kupować” jedzenia, zaczęłam wraz z innym kraść żywność z pól. Pamiętam, że pewnego razu, Kongolczycy, którzy pilnowali swoich pól, zaczęli do nas strzelać. Uciekając w popłochu, zgubiliśmy drogę do miejsca zatrzymania naszej grupy. Błądziliśmy cały dzień. Bez skutku.

I co dalej?

Z domu, oprócz najpotrzebniejszych rzeczy, zabrałam różaniec i książki do modlitwy. Z różańcem nie rozstawałam się nigdy. I wtedy, tego dnia, zaczęłam się też modlić gorąco do Matki Bożej, aby nam wskazała drogę. Dopiero pośród nocy dostrzegliśmy blask ognisk z naszego miejsca zatrzymania. Bóg nas uratował. Postanowiłam wówczas, że nigdy już nie będę kraść.

W jaki więc sposób zdobywałaś pożywienie na kolejne dni?

Żebrałam. Ludzie dzielili się chętnie tym niewiele, które posiadali. A ja dzieliłam pożywienie na małe porcje, żeby mi starczyło na jak najdłużej.

Udało się wam w końcu dotrzeć do Kinshassy?

Niestety, nie. Któregoś dnia dotarliśmy do pewnego skrzyżowania. Drogi się rozchodziły. Jedna prowadziła do Angory odległej o 800 km, bez wody pitnej. Druga prowadziła do Kisangani , miasta odległego o 45 km. Grupa się podzieliła. Wszyscy byliśmy bardzo zmęczeni i chociaż ludzie nam mówili, że w Kisangani jest wojsko rwandyjskie, powiedziałam sobie: po całym tym czyśćcu jaki przeszłam, idę jednak do Kisanganii, jeśli mam umrzeć, umrę, jeśli mam żyć, przeżyję.

W połowie drogi spotkaliśmy żołnierzy, którzy nas poprowadzili w kierunku Kisangani. Przez dwa tygodnie nas karmili a potem wydali rozkaz cofnięcia się o 23 km. Podzielili nas na 50-60 osobowe grupy i kazali usiąść w 20 m odległości od siebie. O godzinie trzeciej po południu zaczęli do nas strzelać. Niektórzy rzucili się do ucieczki. Ja nie mogłam, bo trzymałam na rękach 1,5 roczne dziecko. Jego rodzice uciekli. W tych chwilach grozy jeden z żołnierzy podszedł do mnie i powiedział: żal mi tego dziecka. Podał mi rękę i pokazał gdzie uciekać.

Biegłam pomiędzy trupami. Biegnąc wołałam po imieniu matkę dziecka, ale nikt nie odpowiadał. Przenocowałam pod drzewem, owijając dziecko kawałkiem materiału, który mi jeszcze pozostał. Dzień później odnalazłam matkę dziecka.

Brakuje słów. O co chodziło w tym strzelaniu do Was?

Każda wojna jest bezsensem….

Co działo się potem?

Pierwszego maja 1997 roku ogłoszono, że możemy wracać bezpiecznie do Rwandy. Udaliśmy się znowu do Kisangani a stamtąd, za kilka dni, przewieziono nas do Rwandy. Dzięki Bogu, odnalazłam moją rodzinę i bardzo się wszyscy ucieszyliśmy.

Przemierzyłam w ciągu tych trzech lat 3000 km drogi pieszo. Często trzeba było pokonywać głębokie rzeki, stawiać czoła wielu trudnościom, także trudnościom życia dzielonego z innymi, śpiąc pod gołym niebem w lesie. Ale każdego dnia czułam na sobie ojcowską rękę Boga, który mnie prowadził i chronił.

To były bardzo traumatyczne doświadczenia. Na pewno zostawiły wiele ran w ludzkich sercach.

W wyniku ludobójstwa zginęło wielu i pozostało wiele ran. Chyba nie ma rodziny, która nie byłaby dotknięta skutkami tych wydarzeń. Niejeden człowiek ginął przecież z rąk kogoś znajomego, może nawet sąsiada. Pozostało wiele, wiele sierot…. Jako chrześcijanie staramy się przebaczać i prosić o przebaczenie. Przebaczenie jest drogą, długą drogą i domaga się cierpliwej, Chrystusowej miłości. Tylko jego miłość może uleczyć i leczy nasze poranione serca.

Dom Generalny

Mariówka 3
26-400 PRZYSUCHA
tel. +48 48 675 17 28
 

Prowincja Płocka

Dom Prowincjalny
ul. Kościuszki 14
09- 402 PŁOCK
tel. +48 24 262 32 27

Prow. Sandomierska

Dom Prowincjalny
ul. Mickiewicza 7
27- 600 SANDOMIERZ
tel. +48 (15) 832 26 96
sanprow@poczta.onet.pl

Prowincja Siedlecka

Dom Prowincjalny
ul. Ogrodowa 16A
08-110 SIEDLCE
tel. +48 25 755 32 67
sluzki@sluzki.opoka.org.pl