1. Skip to Menu
  2. Skip to Content
  3. Skip to Footer

Dam ci wielkie serce, zdolne pokochać wiele dzieci

Siostra Anna Ewa - na co dzień Ania, pedagog – nauczanie zintegrowane i wychowanie przedszkolne oraz pedagogika społeczna. W zgromadzeniu Sióstr Służek od lat siedemnastu. Czternaście lat temu złożyła pierwsze zakonne śluby.

 

Jak to się zaczęło?

Był oczywiście taki dzień, moment kiedy - można powiedzieć - wszystko się zaczęło. Było to na kilka dni przed moją studniówką, uczestniczyłam wówczas w rekolekcjach w Goniądzu, prowadzonych przez nasze siostry. Rekolekcje, jak to rekolekcje, ale pamiętam moment jak jedna ze starszych sióstr, które mieszkały w tamtejszym domu, powiedziała do mnie: ty do nas wrócisz. Te słowa przeszyły mnie do szpiku kości. Nie rozumiałam tego, nie rozważałam bowiem wcześniej możliwości wstąpienia do zakonu. Po powrocie do domu nie mogłam znaleźć sobie miejsca, nie miałam ochoty oglądać telewizji. Pamiętam, że zaszyłam się w pokoju, wynalazłam pewne książki i zaczęłam czytać o powołaniu, by wiedzieć jak to inni przeżywają. Tak, jestem przekonana, że przez słowa owej siostry Bóg przeszył moje serce. Od tamtego wydarzenia, takiego nagłego, zaczęłam myśleć o życiu zakonnym.

Łatwo było podjąć decyzję?

Asyż. Przed Bazyliką Św. FranciszkaPrzyznam, że długo się opierałam, nie chciałam pójść za głosem, który mnie wzywał. Do podjęcia decyzji dojrzewałam przez kilka miesięcy. Był to czas prawdziwej walki. Czułam w sobie wezwanie, ale bałam się podjąć tę decyzji, wszak jak już mówiłam, nie myślałam wcześniej o życiu zakonnym. Pragnęłam być matką, mieć rodzinę, dzieci. A tu nagle wszystko wokół, a szczególnie wewnątrz mnie, mówi, ża mam iść inną drogą.

Czy w tej walce doświadczałaś działania Boga?

O tak, i to bardzo. Przez te kilka miesięcy spotykały mnie przedziwne doświadczenia. Może powiem o dwóch. Pewnego dnia pomagałam mojej koleżanece w matematyce, u mnie na stancji, gdzie mieszkałam w czasie nauki w liceum. W pewnym momencie dzwonek do drzwi, okazało się, że to przyszła jej mama. Ja widziałam pierwszy raz tę kobietę, ona mnie również pierwszy raz. W zasadzie to nawet długo nie rozmawiałyśmy, po prostu moja koleżanka ubrała się i poszła do domu z mamą. Na drugi dzień podchodzi do mnie i mówi mi tak: moja mama pytała się mnie, czy ty nie idziesz do zakonu? Aż mi się nogi ugięły. Nikomu nie mówiłam o moich myślach, ta kobieta wcale mnie nie znała, widziała mnie kilka minut, a tu takie słowa. Drugie wydarzenie miało miejsce na ulicy. Do dziś pamiętam jak szłam drogą, zobaczyłam małżeństwo z dzieckiem i tak sobie pomyślałm, że ja przecież też tak chcę, nie chcę zakonu. I wówczas usłyszałam w głębi siebie bardzo wyraźne słowa, które brzmiały mniej więcej tak: dam ci wielkie serce zdolne pokochać wiele dzieci. Jeśli wybierzesz drogę małżeńską będziesz zawsze odczuwać niedosyt, bo twoje serce będzie zbyt duże, aby mu wystarczyło kochać kilkoro swoich dzieci. Takich wydarzeń, znaków, upominania się Boga o mnie było dużo. A im bardziej Bóg pukał do mego serca ja tym bardziej uciekałam. Postanowiłam nawet, że przestanę się modlić.

Dlaczego?

Pomyślałm, że jak nie będę się modlić, to z pewnością przestanę słyszeć w sobie ten wołający głos... Uczyniłam to, jednak wołanie nie ustało.

Co ostatecznie zadecydowłao, że podjęłaś decyzję o wstąpieniu do Zgromadzenia?

Ostatecznie to poprostu przestałam się opierać głosowi... Pamiętam, że bałam się podjęcia decyzji. Mój lęk nie dotyczył jednak tego, czy dam radę, o to jak to będzie, itd. Bałam się, że to wszystko, co czuję, słyszę, doświadczam, tylko wydaje. Szukałam więc pewności, że to wszystko jest prawdą. Pewnego dnia powiedziałam Jezusowi, że pójdę do zakonu, jeśli da mi taki znak, że będę mieć 100% pewność, że to rzeczywiście moja droga, że nie będę już mieć wątpliwości.

A te wszystkie wydarzenia o których wspominasz nie dawały ci pewności?

No właśnie, myślę, że Bóg jest bardzo cierpliwy a do tego delikatny. To prawda, On mi dawał wiele znaków i to takich namacalnych, ale ja byłam jak św. Tomasz, który chce dotknąć, aby uwierzyć, wciąż szukałam czegoś innego. Pewnego dnia, jak już wspomniałam, poprostu przestałam się opierać głosowi, który mnie wzywał, uklękłam i powiedziałam Jezusowi: dobrze, pójdę do zakonu.

I co On na to?

Jezus wówczas dokonał dla mnie prawdziwego cudu. W tej jednej chwili dostałam bowiem to czego pragnęłam, w jednej sekundzie opuściły mnie wszystkie wątpliwości, czułam w sobie taką pewność, właśnie tę 100% a może i większą, że to moja droga. Dostałam to, o co prosiłam. Taki właśnie jest Bóg, spełnia nasze prośby, choć czasem w trochę inny sposób, niż się spodziewamy.

Dlaczego wybrałaś to zgromadzenie?

Ukrycie - wersja rekreacyjnaA tu odpowiedź jest prosta. Nie znałam innego. Jak podjęłam decyzję, nie zastanawiałam się więc do jakiego zgromadzenia iść, habitowego czy nie. Wiedziałam , że idę do Służek i tyle.

Co chciałabyś powiedzieć o Twojej dotychczasowej drodze w zgromadzeniu?

W zgromadzeniu jestem już kilkanaście lat. Były momenty łatwe i trudne, jak to w życiu. Każde powołanie czy jest ono relizowane w życiu małżeńskim czy zakonnym niesie ze sobą radości i smutki. Pan Bóg prowadził mnie przedziwnie, dał mi wiele doświadczyć, wiele mi podarował prezentów. Nie raz było tak, że czegoś pragnęłam mocno i choć nikomu o tym nie mówiłam, Pan spełniał moje pragnienia. Takie nawet, powiedziałabym, dziecięce zachcianki, jakby sprawiało Mu przyjemność patrzeć na mój uśmiech. W takich momentach doświadczałam, że On prawdziwie jest Ojcem, gdyż pewne moje pragnienia wypływały z czystej ciekawości, a On mi je i tak spełniał, jak się robi dziecku prenzent na urodziny. Powiem tylko o jednej takiej zachciance - interesowało mnie jak to jest lecieć samolotem, bardzo chciałam tego doświadczyć... I Jezus mi to dał, naprawdę tak po prostu, zwyczajnie. Jeszcze teraz jak o tym myślę, to widzę twarz Boga, który się uśmiecha wiedząc, że sprawia mi radość.

Jaka jest Twoja aktualna misja?

Z dziećmiObecnie pracuję w Mariówce w przedszkolu, w grupie trzylatków. Do września tego roku pracowałam w rodzinnym domu dziecka prowadzonym przez nasze zgromadzenie.

A więc Bóg dał ci dzieci, tak jak obiecał?

Tak. Nigdy nie zapomniałam o Jego obietnicy, że da mi wielkie serce do kochania wielu dzieci. Jednak serce, aby mogło kochać, musi najpierw być na to gotowe, musi najpierw być samo ukochane... Jezus więc nie spieszył się z realizają obietnicy. Na różne sposoby mnie przygotowywał, oczyszczał, uzdrawiał, poprostu kochał. Dziś daje mi różne dzieci potrzebujące uwagi, opieki, miłości.

Co chciałabyś powiedzieć osobie, która obawia się decyzji na całe życie? Zwłaszcza jeśli to chodzi o życie zakonne?

Przede wszystkim to, że rozumiem jej lęk, bo sama długo z nim walczyłam. Powiedziałabym jej, aby zamknęła oczy i rzuciła się w ramiona Boga, a On odsunie wszelki lęk...ale trzeba zaufać, trzeba zrobić ten jeden, tylko jeden krok, bo Bóg obdarzył nas wolnością i nie zmusi nas do pójścia za Nim. A dalej...dalej to Już On sam poprowadzi.

Dziękuję za rozmowę.

dw

 

Dom Generalny

Mariówka 3
26-400 PRZYSUCHA
tel. +48 48 675 17 28
 

Prowincja Płocka

Dom Prowincjalny
ul. Kościuszki 14
09- 402 PŁOCK
tel. +48 24 262 32 27

Prow. Sandomierska

Dom Prowincjalny
ul. Mickiewicza 7
27- 600 SANDOMIERZ
tel. +48 (15) 832 26 96
sanprow@poczta.onet.pl

Prowincja Siedlecka

Dom Prowincjalny
ul. Ogrodowa 16A
08-110 SIEDLCE
tel. +48 25 755 32 67
sluzki@sluzki.opoka.org.pl