1. Skip to Menu
  2. Skip to Content
  3. Skip to Footer

Homilia pogrzebowa ks. kanonika Wojciecha Helaka. Płock, 27. II. 2017 r.

Uczestniczymy w różnych pogrzebach. Chcemy oddać ostatnią posługę tym którzy od nas odchodzą. Szczególnie jednak przeżywamy śmierć bliskich nam osób. Wtedy serce przepełnia ból, z oczu płyną łzy, bo przywołujemy w pamięci chwile spędzone razem, chwile które minęły, które już nigdy nie wrócą.

 

Dziś w tej dostojnej płockiej katedrze uczestniczymy w pogrzebie tragicznie zmarłych sióstr Służek Edyty i Teresy. Dla wielu tu zgromadzonych to bardzo bliskie osoby, które wpisały się w ich życie.

Patrzę na wypełnioną po brzegi świątynię. Wiem, że wielu nie mogło dziś tu przybyć, ale zapewniają że są w tej godzinie razem z nami. To jest wymowne świadectwo jak bardzo zmarłe siostry był obecne w naszym życiu.

Wszyscy jesteśmy poruszeni tym co się stało. Bardzo to przeżywam też osobiście, bo jechały do mojego i ich domu, do parafii w Mrzeżynie, gdzie przez lata obie posługiwały. Cieszyliśmy się wspólnie na to spotkanie. Rozmawiałem z siostrami tego dnia jeszcze o godz. 13.30. Uradowane, szczęśliwe zapewniające że są już blisko, że jedzie się spokojnie, że będą na miejscu o godz.16.00.

A później kiedy czas mijał, zamilkły. Zamilkły także ich telefony, a w telewizji na pasku pojawiła się wiadomość o wypadu śmiertelnym 2 kobiet na drodze, którą podróżowały. Kiedy dojechał do mnie nasz wspólny przyjaciel ks. kapelan, pełni niepokoju, zdecydowaliśmy by zadzwonić na policję i otrzymaliśmy potwierdzenie że ofiary wypadku jechały znanym nam pojazdem - fiatem Punto. Ruszyliśmy w drogę. Na miejscu zdarzenia, zastaliśmy już tylko ślady wypadku i poproszeni zostaliśmy na komendę policji w Koszalinie, gdzie poinformowaliśmy, że ofiarami są dobrze nam znane siostry zakonne, a policjanci poinformowali nas o okolicznościach tego wypadku.

Każdy z nas przeżył taki moment, kiedy dowiedział się o ich tragicznej śmierci. Każdy mógłby tu stanąć i powiedzieć, jak reagował. Może to będą różne historie, ale jedno nas łączy to, że kiedy przyszła ta tragiczna wiadomość, to dla nas wszystkich były to po ludzku bardzo trudne chwile , niezrozumiałe, bolesne, nie do uwierzenia. Tak blisko celu, jechały spokojnie, prawidłowo. Powiemy tak potrzebne, utalentowane, tyle planów na przyszłość… Gdzieś tam w ludzkim sercu pojawiało się pytanie dlaczego? Brak wyobraźni, rozwagi. Brawura, nieodpowiedzialność. To nie jest wina Pana Boga. Pan Bóg uczy nas odpowiedzialności i takiego zachowania wymaga w różnych sytuacjach.

Pan Bóg w tych dniach staje przed nami i chce nam powiedzieć: choćby były po ludzku bardzo trudne chwile, to zawsze chcę być przy tych, którzy do końca Mu ufają. Do końca Go kochają.

Moi drodzy ! Myślę że bardzo wielu z nas w tych dniach duchowo, na modlitwie było z siostrami. Kiedy przeżywaliśmy ten bolesny czas, Pan Bóg zadbał o to, byśmy mieli pokój w naszych sercach. Jakże Pan Bóg dawał w poszczególnych dniach dla nas słowa pociechy. Kiedy z oczu lały się łzy, kiedy nie można było spokojnie myśleć, przypominam sobie to we wtorek mówił do nas we Mszy Św. Syrach. Chciałbym dzisiaj te słowa na nowo przytoczyć : (Syr 2,1-11) Synu, jeżeli masz zamiar służyć Panu, przygotuj swą duszę na doświadczenie! Zachowaj spokój serca i bądź cierpliwy, a nie trać równowagi w czasie utrapienia! Przylgnij do Niego, a nie odstępuj, abyś był wywyższony w twoim dniu ostatnim. Przyjmij wszystko, co przyjdzie na ciebie, a w zmiennych losach utrapienia bądź wytrzymały! Bo w ogniu doświadcza się złoto, a ludzi miłych Bogu - w piecu utrapienia.....Popatrzcie na dawne pokolenia i zobaczcie: któż zaufał Panu, a został zawstydzony? Albo któż trwał w bojaźni Pańskiej i był opuszczony? Albo któż wzywał Go, a On nim wzgardził? Dlatego że Pan jest litościwy i miłosierny, odpuszcza grzechy i zbawia w czasie utrapienia.

A refren psalmu zachęcał: Zaufaj Panu, On sam będzie działał.

Bracia i siostry!

Odczytuję dzisiaj Ewangelię:

Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie! – przypomina dziś Chrystus …. Gotowość. W każdej chwili naszego życia wszyscy mamy być gotowi, przygotowani.

Siostry zanim wyruszyły w drogę były na Mszy Św. w pełni w niej uczestnicząc, powierzając się na nowo Bogu. Chcę powiedzieć też o tym co, zobaczyłam na okazanych mi przy oględzinach ciał zmarłych sióstr,   nieupublicznionych zdjęciach zrobionych przez policjantów, w samochodzie w chwili wypadku. Na kolanach s. Teresy przy dłoniach różaniec. Pamiętam, ilekroć wspólnie podróżowaliśmy, zawsze był czas na modlitwę: różaniec, koronka do Bożego miłosierdzia. Mam pewność że podróż była dla nich właśnie takim czasem modlitwy.

Szczęśliwi owi słudzy, których pan zastanie czuwających, gdy nadejdzie. Spełniają się te słowa Chrystusa – ich Oblubieniec, któremu zawierzyły swoje życie, w tej tragedii wychodzi do nich naprzeciw ze swoim darem objawionym s. Faustynie . Jest godzina 15.00- Godzina Jego miłosierdzia. W tym miejscu na drodze znalazł się Kapłan, który w udziela im ostatniej sakramentalnej posługi. Czy to tylko przypadek? Zaprawdę, powiadam wam: Przepasze się i każe im zasiąść do stołu, a obchodząc będzie im usługiwał.Czy o drugiej, czy o trzeciej straży przyjdzie, szczęśliwi oni, gdy ich tak zastanie.

Siostro Edyto! Dziś rocznica twoich ziemskich urodzin. Urodziłaś się 27 lutego. Chcieliśmy świętować twoje urodziny, ale ten dzień staje się dzisiaj datą w której rodzisz się do wieczności.

Mamy więc wielką nadzieję, że dziś jesteście obie w Domu Ojca, że zasiadacie do Jego stołu, że oglądają Jego oblicze.

Z taką więc wiarą i zaufaniem do Boga przybyliśmy tu dziś, by się pożegnać i podziękować za bliskość z Siostrami, by wypełnić i oddać im ostatnią posługę. Chcemy prosić Chrystusa o szczęśliwą dla Nich wieczność. I w takim duchu przeżywajmy tę Najświętszą Eucharystię. Niech ta wspólna żałobna modlitwa ukoi ból najbliższych i wszystkich, który przeżywają ich odejście, niech wleje w nasze serca nadzieję na spotkanie z nimi w szczęśliwej wieczności.

2. Chciałbym też do tej modlitwy za Nie, dołączyć bukiet wspomnień. Nie będą to jednak moje słowa, ale słowa sióstr które kończąc posługę w mojej wspólnocie napisały o swoim wśród nas posługiwaniu tak :

Mrzeżyno to mała osada rybacka położona u brzegu Morza Bałtyckiego. Przez wiele miesięcy jesiennych i zimowych cicha, wręcz senna. Wśród drzew sosnowego lasu wznosi się wieża kościoła. To tu właśnie bije serce i nie pozwala zasnąć na dobre mieszkańcom i turystom szukającym wypoczynku w chłodne i sztormowe dni. Wiele pracy , wysiłku i potu zostawiły siostry na tej trudnej i nie będzie przesadą jeśli użyjemy słowa, misyjnej ziemi. Okolica bogata jest w hotele, domy wypoczynkowe, bazy turystyczne, lecz uboga w zasoby duchowe. Praca sióstr była łagodnym powiewem wśród sztormów nie tylko morskich. Zajmowałyśmy się nauką religii,…… Troszczyłyśmy się o wygląd parafialnej świątyni, robiąc dekoracje okolicznościowe, układając kwiaty, piorąc szaty liturgiczne. Dbałyśmy też o dom parafialny, w którym mieszkałyśmy, a który zmieniał się dzięki remontom. Przyjmowałyśmy pod ,,nasz” dach gości. Często ściany wydawały się jakby z gumy, ponieważ mieściło się tam naprawdę wiele osób. Udostępniałyśmy również swoje pokoje, gdy same jechałyśmy na urlop. Większość naszych gości to siostry, które nie mogły się nadziwić, że morze jest tuż za ogródkiem. Wszyscy wyjeżdżali opaleni i wypoczęci z energią do codziennej pracy. Nasza praca, była ściśle związana z parafią. Cieszyłyśmy się każdą osobą przychodzącą do kościoła i smuciłyśmy się wspólnie, pustymi miejscami w świątyni. Są to tereny na których brakuje nie tylko sióstr zakonnych ale i kapłanów. Często prowadziłyśmy nabożeństwa drogi krzyżowej, pierwszych piątków miesiąca, adoracje, miedzy innymi dlatego, że ksiądz proboszcz spowiadał lub też sprawował posługę w miejscowościach filialnych. Z humorem mówiono o nas, że spełniamy rolę ,, wikariuszek”. Zbierałyśmy tak zwaną tacę, przyjmowałyśmy intencje mszalne. „Ratowałyśmy sytuację” nabożeństwami gdy ksiądz wyjeżdżał i nie było Mszy Świętej….

Wspólnie próbowaliśmy ożywiać wspólnotę parafialną, organizując ferie zimowe i wycieczki dla dzieci. Wyświetlałyśmy wartościowe filmy. Organizowałyśmy nabożeństwa, przedstawienia religijne. Udało nam się również wprowadzić piękny zwyczaj w Wielkim Poście z okazji rekolekcji, że nauczyciele przedstawiali ,, scenkę” w kościele, by dać świadectwo wiary swoim uczniom. Od wizyty naszej siostry Teresy Kusik – misjonarki, parafia zaangażowała się w pomoc misjom. Najpierw organizowałyśmy wysyłanie paczek do Rwandy, a z czasem przesyłaliśmy pieniądze….   Jeszcze jednym pięknym zwyczajem warto się podzielić, a mianowicie - ,, wyprawiałyśmy” urodziny Panu Jezusowi. W wigilijną noc po Pasterce wierni, wychodząc z kościoła mogli zjeść urodzinowy tort.

Byłyśmy nie tylko dla parafian, ale w okresie letnim dla turystów. Chętnie nas szukali rozglądając się za habitami, a znajdując dopytywali o cel naszego bezhabitowego życia zakonnego.

Bracia i siostry!

Kiedy słucham tych zapisanych słów , kiedy dane mi było patrzeć na życie i zaangażowanie s Edyty. s. Teresy mogę potwierdzić: żyły cicho, ale radośnie, pracowicie i życzliwe, troskliwe i bogobojne, uczynne, chętnie spieszące z pomocą a w zamian przez wszystkich tak bardzo kochane. /ile telefonów……/

Czy takie życie nie zasługuje na szczęśliwą wieczność Czy takie życie nie jest świętością? Czy takie życie nie należy nagrodzić? "Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w niewielu rzeczach, nad wieloma cię postawię. Wejdź do radości swojego Pana.

Dziś więc wraz z delegacją parafii i wszystkimi zgromadzonymi którzy mogą podobnie zaświadczyć, za tę piękną postawę życiową, wypowiadam w imieniu nas wszystkich staropolskie Bóg zapłać.

Kochane siostry!

Kochałyście góry. Ukochałyście też morze. W tych dniach chciałyście na nowo pobyć chwilę z nami, chciałyście nacieszyć się na nowo pięknem ale i kaprysami morza.

Siostra Teresa ma szczególny talenty: maluje, malowała, pisze. Ciekawa świata chciała w nim odnajdywać Pana Bóg. Na zakończenie chciałbym zacytować fragment Jej twórczości o morzu:

Fala zaczyna swój koncert.

Zatrzymuję się, by posłuchać morskiego przesłania. Z każdym dniem jest coraz głośniejszy i wyrazistszy. Odpowiadam modlitwą , taką na całe gardło.

Woda z rozkoszą rozkłada się na całej plaży. To jej czas. Ciekawe czy pogubi swe bursztynowe korale?

Zbieranie bursztynów, spacery, kąpiele słoneczne i morskie, wschody i zachody słońca, morze tak zawsze inne o każdej porze roku. To wszystko kochałyście.

Dziś na pożegnanie chciałbym ofiarować wam odrobinę nadmorskiego piasku, kilka muszelek, garść bursztynu, które z darem naszej modlitwy z Mszą św. gregoriańską a nade wszystko naszą wdzięcznością włożyć chcemy do ziemi, w której spoczniecie.

Niech przypominają to miejsce , które ukochałyście niech przypominają i nas którzy za wami będziemy tęsknić. Za przyjaźń, za to że mogłem razem z wami przeżywać dni w bliskości z Panem Bogiem wypowiadam to proste słowo: dziękuję.

W mojej rodzinie, myślę że w wielu jest podobnie, kiedy nawiedzamy groby naszych bliskich mamy piękny zwyczaj: pielęgnujemy je, poprawiamy, sprzątamy, modlimy się za spoczywającego tam krewnych a kiedy odchodzimy z miłością mówimy: śpijcie spokojnie, do zobaczenia. Będziemy o was pamiętać.

Tak też was żegnamy dziś odprowadzając na drogę do wieczności: śpijcie spokojnie, do zobaczenia. Będziemy o Was pamiętać, mimo dzielących nas kilometrów.

Powierzamy Was dziś Miłosiernemu Panu przez ręce Matki Bożej Niepokalanej, patronki waszego zgromadzenia i bł. Honorata, założyciela waszej rodziny zakonnej.

Dom Generalny

Mariówka 3
26-400 PRZYSUCHA
tel. +48 48 675 17 28
 

Prowincja Płocka

Dom Prowincjalny
ul. Kościuszki 14
09- 402 PŁOCK
tel. +48 24 262 32 27

Prow. Sandomierska

Dom Prowincjalny
ul. Mickiewicza 7
27- 600 SANDOMIERZ
tel. +48 (15) 832 26 96
sanprow@poczta.onet.pl

Prowincja Siedlecka

Dom Prowincjalny
ul. Ogrodowa 16A
08-110 SIEDLCE
tel. +48 25 755 32 67
sluzki@sluzki.opoka.org.pl