
Sierpień w polskiej tradycji ma szczególny rytm. Rytm kroków odmierzających kolejne kilometry, różańca przesuwającego się w dłoniach i pieśni, które raz brzmią donośnie, a innym razem cichną, gdy przychodzi zmęczenie. To miesiąc dróg prowadzących do Maryi.
W tym roku dane mi było przeżyć dwie takie drogi – pielgrzymować z młodymi na Jasną Górę, a kilka dni później, wraz z pielgrzymami różnych pokoleń, do Gietrzwałdu. Dwa sanktuaria, dwie różne pielgrzymki, a przecież jedna droga – do Matki, która prowadzi do Jezusa, aby potem posłać nas do ludzi.
Właśnie w tym świetle można spojrzeć na pielgrzymowanie jako na szkołę bycia uczniami-misjonarzami. To szkoła, w której uczymy się pozwalać Bogu mówić do naszego serca, słuchać Jego słowa i dać się prowadzić, aby potem zanieść innym to, czego sami doświadczyliśmy.
Do Matki z młodymi
Pierwszą z sierpniowych dróg była 46. Warszawska Akademicka Pielgrzymka Metropolitalna na Jasną Górę. Od 5 do 14 sierpnia pielgrzymowałam wraz ze 135-osobową grupą białą, związaną z Duszpasterstwem Akademickim Św. Krzyż w Warszawie. Tworzyli ją młodzi ludzie – studenci i absolwenci środowiska akademickiego z różnych części Polski.
Dziesięć dni wspólnej drogi stało się prawdziwymi rekolekcjami dla nas wszystkich. Pielgrzymka szybko przestaje być jedynie przemieszczaniem się z jednego miejsca do drugiego. Kilometry, zmęczenie, słońce i deszcz odsłaniają to, co na co dzień łatwo ukryć pod pośpiechem i mnogością obowiązków. Jest czas na Eucharystię, modlitwę i konferencje, ale równie ważne okazują się rozmowy prowadzone pomiędzy jednym postojem a drugim.
Szczególnym darem były dla mnie rozmowy z młodymi ludźmi i poznawanie ich historii życia – ich pytań, pragnień, trudnych doświadczeń oraz poszukiwania własnej drogi. Mogłam usłyszeć, jak wielkie jest w młodych pragnienie autentyczności i jak poważne pytania o wiarę, relacje, powołanie i przyszłość kryją się często za młodzieńczą spontanicznością. Dziękuję Bogu za zaufanie, z jakim dzielili się tym, co było dla nich ważne. W każdej z tych historii można było dostrzec dyskretne, a czasem bardzo wyraźne prowadzenie Boga.
Podczas pielgrzymki miałam również możliwość opowiedzenia młodym o naszym charyzmacie ukrycia na wzór Maryi z Nazaretu oraz o naszej duchowości, która kieruje ku temu, co proste i zwyczajne – ku obecności, służbie, pracy, gościnności i otwartości na drugiego człowieka. Młodzi mogli usłyszeć, że właśnie Maryja pokazuje nam, w jaki sposób codzienność może stać się miejscem spotkania z Bogiem, a jednocześnie przestrzenią misji.
Zwieńczeniem pielgrzymki było wejście na Jasną Górę 14 sierpnia. Po spotkaniu z Matką w Jej częstochowskim wizerunku pielgrzymi zostali serdecznie przyjęci przez nasze Siostry na Rynku Wieluńskim: s. Ewę, s. Bożenę, s. Basię, s. Anię i s. Irenę. Przed domem sióstr czekał na nich pielgrzymkowy piknik – poczęstunek, odpoczynek, rozmowy i zwyczajna radość bycia razem.
Jedna z młodych osób powiedziała: „Teraz rozumiem, co oznacza życie w Nazarecie, o którym siostra nam głosiła – to otwartość i ciepło w prostych gestach”.
Wszyscy utrudzeni pątnicy szczerze dziękowali za ciepło i życzliwość Sióstr, zauważając, jak bardzo brakuje dziś takich prostych gestów w codziennym życiu.
Może właśnie w tym objawia się najprostszy wymiar misji – misji, która nie zawsze zaczyna się od wyjazdu w dalekie kraje. Często zaczyna się od człowieka, który stoi obok. Od otwartych drzwi, czasu podarowanego drugiemu, wysłuchania go i przyjęcia takim, jaki jest.
Z Jasnej Góry do Gietrzwałdu
Zaledwie kilka dni później rozpoczęła się druga sierpniowa pielgrzymka. Tym razem celem był Gietrzwałd.
W dniach 20–27 sierpnia 2026 roku s. Tatiana z Białorusi i ja wyruszyłyśmy z Zakroczymia do Sanktuarium Matki Bożej Gietrzwałdzkiej, dołączając do XVII Warszawskiej Pielgrzymki Rodzin. Wspólnie pielgrzymowało 87 osób – małżeństwa, rodziny oraz osoby w różnym wieku. Każdy szedł z własną historią i własną intencją, ale wszyscy zmierzaliśmy w jednym kierunku.
Przez dwa dni towarzyszył nam o. Jan Fibek OFMCap z Nowego Miasta, który wygłosił piękne konferencje o św. Franciszku z Asyżu i bł. Honoracie Koźmińskim. Franciszkańska prostota, radość i zawierzenie Bogu oraz honoracka duchowość ukrycia dobrze współbrzmiały z doświadczeniem pielgrzymiej drogi.
Gietrzwałd poprowadził nas ku temu, co w wierze najbardziej podstawowe: modlitwie różańcowej, nawróceniu i zawierzeniu Bogu codziennych spraw. Ufamy, że czas pielgrzymki pozwolił nam, pątnikom, jeszcze głębiej poznać i umiłować Maryję jako pierwszą uczennicę i misjonarkę – Tę, która nie zatrzymuje na sobie, lecz prowadzi do Chrystusa.
Jej przykład przypomniał nam, że chrześcijańska misja oznacza przyjąć Jezusa i nieść Go innym.
Uczniowie, którzy stają się misjonarzami
Obie sierpniowe drogi pozwoliły nam jeszcze wyraźniej zobaczyć, że pielgrzymka jest szkołą uczniów-misjonarzy. Uczymy się słuchać, modlić i pozwalać Bogu przemieniać nasze serca, aby potem nieść Jego obecność innym.
Ten sam dynamizm wpisany jest w nasze zakonne powołanie. Duch Nazaretu nie oznacza zamknięcia, lecz prowadzi ku człowiekowi – zarówno w codziennej, często ukrytej posłudze, jak i na misyjnych drogach Afryki.
Źródło pozostaje to samo: spotkać Chrystusa, pozwolić Mu przemieniać własne życie, a następnie nieść Go tym, do których zostajemy posłani.
Pielgrzymka, która trwa
Sierpniowe pielgrzymowanie pozostawiło w nas przede wszystkim wdzięczność – za modlitwę naszych Sióstr, która tworzyła duchowe zaplecze obu dróg, za spotkanych ludzi, wspólną modlitwę, rozmowy, zaufanie i wzajemną troskę.
Jasna Góra i Gietrzwałd były celem drogi, ale pielgrzymka nie zakończyła się u bram sanktuarium. Od Maryi wracamy do rodzin, wspólnot, pracy, szkół i parafii, a niektórzy wyruszają jeszcze dalej – także na misyjne drogi.
Bo uczeń, który pozwala prowadzić się Chrystusowi, staje się Jego świadkiem. A każda droga do Maryi ostatecznie prowadzi do Chrystusa – i od Chrystusa ku człowiekowi.
s. Anna Dąbrowska
















