MARIÓWKA – Jaka jest istota Misterium Fidei? Jak pomóc sobie i innym w głębszym przeżywaniu Eucharystii? W jakich wydarzeniach bierzemy udział w sposób niewidzialny? Te i inne pytania towarzyszyły pochylaniu się nad Tajemnicą Eucharystii piętnastu dziewczętom, które w dniach 14-16 listopada przeżywały swoje skupienie w Mariówce.
Na tej drodze były obecne z bliska także s. Ola i s. Marta a nieco dalej cała współnota sióstr Domu Generalnego, które zawsze z radością i entuzjazmem przyjmują dziewczęta przyjeżdżające do Mariówki z różnych stron Polski. Tym razem były to Warszawa, Ryki, Częstochowa, Przysucha i jej okolice oraz inne miejscowości położone w pobliżu Mariówki.
W sobotę wieczorem wzięłyśmy także udział w Apelu Młodych, który miał miejsce w Parafii Bożego Miłosierdzia w Przysusze, w ramach przygotowania do peregrynacji krzyża Światowych Dni Młodzieży.
A oto świadectwo jednej z uczestniczek:
„Jestem kochany z moim grzechem,
Jestem kochany z mą słabością
Za darmo ukochał mnie Pan
Umarł za mnie i zmartwychwstał, abym żył”
Tak często o tym zapominam, tak często chcę to wyprzeć ze swej świadomości, całkowicie. Tak często uciekam od siebie. A Chrystus czeka. Na mnie czeka. W tej maleńkiej Hostii, w tej Bieli na Ołtarzu. Tyle chcę Mu opowiedzieć. A On taki Cichy, Milczący. Czeka na moją obecność. Będąc przed Panem, wróciła myśl: „Bóg ma wszystkiego w nadmiarze, jedynie spotkań z człowiekiem Mu brakuje. „Bóg ma wszystkiego w nadmiarze, jedynie spotkań z człowiekiem Mu brakuje.” Dziękuję Mu, że wróciła. Dziękuję Mu, że mogłam głębiej przyjrzeć się sobie, swemu sercu, temu jak przeżywam Tajemnicę Największej Miłości – Eucharystię. Do tej pory często było to bez „obecności serca”. Dotarło do mnie to, że noszę w sobie Boga Żywego – jestem monstrancją. Bardzo dziękuję Panu, że przypomniał mi o tym, że mimo moich największych grzechów i trudności nigdy mnie nie wymaże ze Swojego Serca. Wielką łaską i dużą pomocą był dla mnie temat przebaczania. Jest to temat trudny, ale z łaską Bożą możliwy. Dziękuję Duchowi Świętemu za słowa: „Im dlużej kogoś sluchamy, tym lepiej znamy głos”. Ukazało mi to pewien kierunek pracy nad sobą i pracy z NIM. Miałam zrezygnować [z uczestnictwa w tych dniach skupienia], bo przecież ledwie co wróciłam z innych dni skupienia. Bo jak to mówią „co za dużo to niezdrowo” 🙂 Jednakże Pan Bóg ma Swój plan i lubi nas zaskakiwać 🙂 Bardzo się cieszę, że w walce we mnie, ON wygrał i mogłam się tu z NIM spotkać. Chwała Panu! Ela, l.22