W domu prowincjalnym w Sandomierzu w dniach 10-12 marca odbyły się rekolekcje dla dziewcząt. Prowadził je br. Szymon Janowski OFM Cap.
Razem z Samarytanką mogłyśmy przejść przez całe rekolekcje, szukając „Wody Żywej”, zgłębiając Słowo Boże, bo w Nim jak wierzymy i przekonujemy się, zawarte są odpowiedzi na wszystkie nurtujące nas pytania. Jezus zaprasza Samarytankę do dialogu z sobą, poprzez skierowaną do niej prośbę: „Daj mi pić”. Tę samą prośbę Pan kieruje do nas. On, nie zwracając uwagi na podziały, naszą kondycję psychiczną czy duchową, po prostu stawia pytanie oczekując odpowiedzi. Samarytanka wchodzi w dialog, odpowiada jak umie, jak podpowiada jej serce. Nie zastanawia się długo, dzięki czemu dialog jest możliwy. Pan nie oczekuje od nas wyżyn świętości już, teraz. Rozmawia z nami tak, żebyśmy umiały zrozumieć i przyjąć.
Staje przed nami oczekując pomocy od nas. Miałyśmy możliwość otworzyć serce i wejść z Nim w dialog w skrutacji Słowa Bożego. W tym czasie Pan poił nas wodą żywą.
Czasami, by ułatwić nam zrozumienie Słowa Bożego, nasz kaznodzieja posługiwał się bajką „Kraina
Lodu”. Dzięki tym porównaniom mogłyśmy we właściwy sposób, spojrzeć na trudne sytuacje życiowe, które towarzyszą nam jak cień, czasem nawet przez wiele długich lat. Często pytamy jak to jest, że niektóre sytuacje ciągle się powtarzają, wracając do nas jak bumerang. Jak byśmy były skazane na wciąż powtarzający się scenariusz. Podobnie jak bohaterka „Krainy Lodu” wydaje nam się, że jedynym słusznym rozwiązaniem jest, zamknąć się „we własnej skorupie”. Tak do tej pory postępowała również Samarytanka. Lecz Chrystus zna nasze serca, wie, dlaczego się zamykamy. Tylko bezwarunkowa miłość może nas uleczyć. Podobnie jak w przypadku Samarytanki, tak i w naszym życiu Pan Jezus zaprasza nas, abyśmy przychodzili do Niego ze swoimi głodami, ze swoim pragnieniem. On nie nuży się naszymi modlitwami, czy nawet pretensjami. On nie ocenia, ale wychodzi nam naprzeciw ze swoją Miłością. Wystarczy tylko zaczerpnąć z tego źródła, aby nasze serce było zaspokojone.
Dziewczęta wyjeżdżały ubogacone i zadowolone. Każda z nas mogła usłyszeć odpowiedź na swoje pytanie, przeżyć przygodę i doświadczyć jak Słowo Boże czyta mnie, moje życie i moje problemy. Uczestniczki rekolekcji mogły wracać do domu ubogacone jak Samarytanka, powtarzając: „chodźcie, zobaczcie człowieka, który powiedział mi co we mnie się dzieje”. Było to słychać w rozmowach dziewcząt i malowało się na ich twarzach.
s. Anita Jamrowska

