Ten fragment biblijny stanowi główny werset psalmu responsoryjnego, który Kościół śpiewa w Oktawę Wielkanocną, przedstawiając Panu wielkie dziękczynienie za Jego niezgłębione miłosierdzie…. A objawiło się ono przede wszystkim w Misterium Paschalnym Jezusa Chrystusa, który dla naszego zbawienia podjął bolesną mękę i śmierć na krzyżu.
Co roku uroczyście obchodzimy pamiątkę tych zbawczych wydarzeń zarówno w Wielkim Tygodniu, jak i w przedłużeniu święta Zmartwychwstania na 8 dni od Niedzieli Wielkanocnej.
Jednak od 2000r. – Roku Jubileuszowego nasz powód do dziękczynienia w czasie Oktawy wzrasta dzięki kanonizacji Siostry Faustyny Kowalskiej – Apostołki i Sekretarki Orędzia Miłosierdzia, której to sam Pan Jezus objawił, że pragnie, aby w pierwszą Niedzielę po Wielkanocy obchodzone było Święto Miłosierdzia Bożego. Na to pragnienie Pana odpowiedział ówczesny Biskup Rzymu Ojciec Święty Jan Paweł II, który w homilii kanonizacyjnej powiedział:
„Ważne jest zatem, abyśmy przyjęli w całości orędzie, zawarte w słowie Bożym na dzisiejszą II Niedzielę Wielkanocną, która od tej pory nazywać się będzie w całym Kościele „NIEDZIELĄ MIŁOSIERDZIA BOŻEGO”.
Wyraźny związek z głoszeniem tej prawdy ujawnia się w nauczaniu i życiu Papieża Polaka, który jak wiemy zapewne, od początku swego pontyfikatu zabiegał o kult Miłosierdzia i wyniesienie na ołtarze skromnej siostry zakonnej Faustyny Kowalskiej. Przypominam tu, że druga Encyklika naszego Papieża wydana w 1980r., dotyczyła właśnie tematyki Bożego Miłosierdzia (Dives In Misericordia).
Już w pierwszym rozdziale tego dokumentu czytamy: „Pragnę przeto, ażeby niniejsze rozważania przybliżyły wszystkim tę tajemnicę, stając się równocześnie żarliwym wołaniem Kościoła o miłosierdzie, którego tak bardzo potrzebuje człowiek i świat współczesny. Potrzebuje, choć często o tym nie wie.”
MIŁOSIERDZIE NIE TYLKO W SŁOWIE, ALE I W CZYNIE
Nasz Święty Rodak nie tylko słowem głosił ten wielki przymiot Boga, ale pełną miłosiernej miłości postawą ukazywał wszystkim, jak należy nim żyć, aby stawał się on czytelny dla całego świata…. Zgodnie z modlitwą napisaną przez św. Faustynę, Jan Paweł II zabiegał o to, by „ten największy przymiot Boga, to jest niezgłębione miłosierdzie Jego, przeszedł przez serce i duszę do bliźnich.”
Wiele fotografii potwierdza praktykowanie tej prawdy w spotkaniach Wielkiego Papieża z „maluczkimi tego świata”, których Święty
Ojciec jednakowo przygarniał, nie robiąc różnicy między bogatym i biednym, wykształconym i prostym, zdrowym i chorym, dorosłym, czy dzieckiem…. Dla Niego po prostu LICZYŁ SIĘ CZŁOWIEK., bo w każdym odbija się obraz i podobieństwo do Boga. Stąd też zabiegał o obronę ludzkiego życia, czasem w bardzo mocnych, zdecydowanych słowach: „Nic i nikt nie może dać prawa do zabicia niewinnej istoty ludzkiej, czy to jest embrion czy płód, dziecko czy dorosły, człowiek stary, nieuleczalnie chory czy umierający” (EV 57)
Bardzo znamienne było podejście Świętego do tajemnicy ludzkiego cierpienia…
Nazywając chorych „skarbem Kościoła” Jan Paweł II, w przemówieniu wygłoszonym w Wiedniu w 1983 r. mówił: „W każdym przypadku choroba i cierpienie są ciężką próbą. Ale świat bez ludzi chorych – choć to zabrzmi może paradoksalnie, byłby światem uboższym o przeżycie ludzkiego współczucia, uboższym o doświadczenie nieegoistycznej, niekiedy wręcz heroicznej miłości”.
Zaś w czasie I pielgrzymki do Ojczyzny, tak zwrócił się do chorych zgromadzonych przed katedrą częstochowską: „Jesteście wszędzie w społeczeństwie, a zwłaszcza w Kościele, ważni i szczególnie cenni, jesteście na wagę złota”.
Kapłanom natomiast przypomniał: „Pamiętajcie, że to chorzy są waszymi największymi pomocnikami, największymi sprzymierzeńcami. Ich pomoc nie jest widoczna na zewnątrz – do tego są niezdolni – ale ofiara, którą składają z cierpienia, modlitwa, która z tej ofiary płynie, więcej wam daje niż jakakolwiek inna ludzka pomoc czy też aktywność”.
MIŁOSIERDZIE WOBEC NIEDOSZŁEGO ZABÓJCY
Pośród wielu wymagań ewangelicznych, jednym z najtrudniejszych jawi się to, które wzywa do miłowania nieprzyjaciół…. Sam Jezus umierając na krzyżu zostawił nam wierny przykład kierowania się w życiu tą prawdą, kiedy modlił się szczerze w godzinach agonii: „Ojcze, odpuść im, bo nie wiedzą co czynią”…
Pamiętny dzień 13 V 1981r. na Placu św. Piotra zakodował się w sercach wielu niemiłosiernym trzaskiem odgłosów broni palnej, które w zamierzeniach spiskowców miały oznaczać jedno – koniec ziemskiego życia i posługiwania Papieża Polaka… Dzięki interwencji Nieba stało się jednak inaczej, zgodnie zresztą z utartym powiedzeniem: „człowiek strzela, a Pan Bóg kule nosi”…
Sam Ojciec Święty wyraził to przekonanie w treści zapisków swojego Testamentu, ponownie odwołując się do przymiotu Miłosierdzia Bożego:
„Opatrzność Boża w sposób cudowny ocaliła mnie od śmierci. Ten, który jest jedynym Panem Życia i śmierci, sam mi to życie przedłużył, niejako podarował na nowo. Odtąd ono jeszcze bardziej do Niego należy. Ufam, że On Sam pozwoli mi rozpoznać, dokąd mam pełnić tę posługę, do której mnie wezwał w dniu 16.października 1978. Proszę Go, ażeby raczył mnie odwołać wówczas, kiedy Sam zechce. «W życiu i śmierci do Pana należymy … Pańscy jesteśmy» (por. Rz 14, 8). Ufam też, że dokąd dane mi będzie spełniać Piotrową posługę w Kościele, Miłosierdzie Boże zechce użyczać mi sił do tej posługi nieodzownych.”
W książce „Pamięć i tożsamość” – opublikowanej 2 miesiące przed śmiercią Jana Pawła II – papież wyznał, że Ali Agca dobrze wycelował, ale wybrał niewłaściwy dzień na zamach. 13 maja przypada wspomnienie objawień fatimskich, a Ten, którego zawołanie „Totus Tuus” zdradzało całkowitą zależność od Maryi, z całym przekonaniem przypisywał Jej opiece ocalenie własnego życia. Dlatego też kula, która trafiła Ojca świętego, została w 1982 roku umieszczona przez niego samego w koronie Matki Boskiej Fatimskiej.
Taka była reakcja naszego wspaniałego Rodaka na to, co płynęło z Nieba… A jakie działania podejmuje w stosunku do tych, którzy przeciwko Niemu zawinili?
Z dostępnych źródeł dowiadujemy się, że Jan Paweł II przebaczył Agcy już w czwartym dniu po zamachu: "Modlę się za brata, który mnie zranił, a któremu szczerze przebaczyłem".
W grudniu 1983 roku odwiedził go w więzieniu. Później kilkakrotnie rozmawiał z jego matką i bratem. "Byłem świadkiem odwiedzin Ojca Świętego u Ali Agcy w więzieniu. Papież przebaczył mu publicznie już w pierwszym przemówieniu. Nie słyszałem słowa «przepraszam» ze strony więźnia. Był tylko zainteresowany tajemnicą fatimską" - wspominał kard. Stanisław Dziwisz ("Pamięć i tożsamość", s. 168).
A Jan Paweł II po rozmowie z tureckim zamachowcem napisał: "Ali Agca - jak mi się wydaje - zrozumiał, że ponad jego władzą, władzą strzelania i zabijania, jest jakaś potęga wyższa. Zaczął więc jej poszukiwać. Życzę mu, aby ją odnalazł"
Czy potrzeba nam jeszcze wyraźniejszych dowodów czynnego praktykowania miłosierdzia wobec braci przez tego Świętego Ojca, który nam z całą prostotą pokazał, że Słowa głoszonej przez Niego Ewangelii znajdują żywe odzwierciedlenie w Jego codzienności?
POŚWIĘCENIE ŚWIATA MIŁOSIERDZIU BOŻEMU
O tym, że Papież Jan Paweł II we wszystkim bezgranicznie zaufał Miłosiernemu Jezusowi świadczy też fakt, że 17 sierpnia 2002 roku Bazylice Bożego Miłosierdzia w krakowskich Łagiewnikach dokonał uroczystego aktu zawierzenia świata Bożemu miłosierdziu.
W homilii wtedy powiedział: „Czynię to z gorącym pragnieniem, aby orędzie o miłosiernej miłości Boga, które tutaj zostało ogłoszone za pośrednictwem Siostry Faustyny, dotarło do wszystkich mieszkańców ziemi i napełniało ich serca nadzieją. Niech to przesłanie rozchodzi się z tego miejsca na całą naszą umiłowaną Ojczyznę i na cały świat.”
Boże, Ojcze miłosierny,
który objawiłeś swoją miłość
w Twoim Synu Jezusie Chrystusie,
i wylałeś ją na nas w Duchu Świętym, Pocieszycielu,
Tobie zawierzamy dziś losy świata i każdego człowieka.
Pochyl się nad nami grzesznymi,
ulecz naszą słabość,
przezwycięż wszelkie zło,
pozwól wszystkim mieszkańcom ziemi
doświadczyć Twojego miłosierdzia,
aby w Tobie, trójjedyny Boże,
zawsze odnajdywali źródło nadziei.
Ojcze przedwieczny,
dla bolesnej męki
i zmartwychwstania Twojego Syna,
miej miłosierdzie dla nas
i całego świata!
DO DOMU MIŁOSIERNEGO OJCA
To nie przypadek, że Papież, który był tak związany z ideą Bożego Miłosierdzia odchodzi z tej ziemi w wigilię tego pięknego Święta. Bóg sam niejako potwierdził, że ten, który na 6 godzin przed swoją śmiercią wypowiedział po polsku pamiętne słowa: Pozwólcie mi odejść do Domu Ojca” jest Jego Umiłowanym Synem odzwierciedlającym w swym życiu ten piękny przymiot Miłości Bożej.
Z Testamentu Jana Pawła II jasno wynika, że ten ostatni moment, podobnie jak całe swe życie, zawierzał miłosiernemu Ojcu:
„Wyrażam najgłębszą ufność, że przy całej mojej słabości Pan udzieli mi każdej łaski potrzebnej, aby sprostać wedle Jego Woli wszelkim zadaniom, doświadczeniom i cierpieniom, jakich zechce zażądać od swego sługi w ciągu życia. Ufam też, że nie dopuści, abym kiedykolwiek przez jakieś swoje postępowanie: słowa, działanie lub zaniedbanie działań, mógł sprzeniewierzyć się moim obowiązkom na tej świętej Piotrowej Stolicy.”
„Pragnę raz jeszcze całkowicie zdać się na Wolę Pana. On Sam zdecyduje, kiedy i jak mam zakończyć moje ziemskie życie i pasterzowanie. W życiu i śmierci Totus Tuus przez Niepokalaną. Przyjmując już teraz tę śmierć, ufam, że Chrystus da mi łaskę owego ostatniego Przejścia czyli Paschy. Ufam też, że uczyni ją pożyteczną dla tej największej sprawy, której staram się służyć: dla zbawienia ludzi, dla ocalenia rodziny ludzkiej, a w niej wszystkich narodów i ludów (wśród nich serce w szczególny sposób się zwraca do mojej ziemskiej Ojczyzny), dla osób, które szczególnie mi powierzył – dla sprawy Kościoła, dla chwały Boga Samego.”
BEATYFIKACJA I KANONIZACJA JANA PAWŁA II
Szczęśliwie doczekaliśmy kolejnego powodu wychwalania Miłosiernego Boga: Przed trzema laty, w dniu 1 maja, kiedy to obchodziliśmy kolejny raz święto Bożego Miłosierdzia, cały Kościół radował się szczególnie wyniesieniem na Ołtarze Sługi Bożego Jana Pawła II, a w tym roku, w to samo święto przeżywamy kanonizację Naszego Wielkiego Rodaka.
14 lat temu w homilii kanonizacyjnej św. Faustyny Ojciec Święty pytał:
„Co przyniosą nam nadchodzące lata? Jaka będzie przyszłość człowieka na ziemi? I dalej snując refleksje mówił: Nie jest nam dane to wiedzieć. Jest jednak pewne, że obok kolejnych sukcesów nie zabraknie niestety także doświadczeń bolesnych. Ale światło Bożego Miłosierdzia, które Bóg zechciał niejako powierzyć światu na nowo poprzez charyzmat Siostry Faustyny, będzie rozjaśniało ludzkie drogi w trzecim tysiącleciu”.
Sami widzimy, obserwując zarówno wydarzenia dziejące się na arenie międzynarodowej, jak i w najbliższym nam otoczeniu, że tych bolesnych doświadczeń nigdzie nie brakuje… Co zatem poradziłby nam Ten Święty Ojciec, którego serdeczna troska obejmowała tak wyraźnie naszą Ojczyznę i cały świat? Posłużę się kolejnym cytatem z Jego homilii:
„Konieczne jest jednak, aby ludzkość, podobnie jak niegdyś apostołowie, przyjęła dziś w wieczerniku dziejów Chrystusa zmartwychwstałego, który pokazuje rany po ukrzyżowaniu i powtarza: Pokój wam! Trzeba, aby ludzkość pozwoliła się ogarnąć i przeniknąć Duchowi Świętemu, którego daje jej zmartwychwstały Chrystus. To Duch leczy rany serca, obala mury odgradzające nas od Boga i od siebie nawzajem, pozwala znów cieszyć się miłością Ojca i zarazem braterską jednością.”
Żyjąc radością Wielkanocną nie zapomnijmy, że ma ona szanse trwać nieustannie w naszych sercach, jeśli tylko będziemy w swym życiu kierować się tym samym duchem, który ożywiał i doskonalił serce Naszego świętego Rodaka Jana Pawła II. Może tegoroczne Święto Miłosierdzia, które zostaje uczczone przez ogłoszenie świętym Polskiego Papieża stanie się dla nas okazją, by bardziej jeszcze przejąć się Jego nawoływaniem do budowania w świecie CYWILIZACJI MIŁOŚCI…
Módlmy się o to gorąco przez przyczynę naszych Świętych Przyjaciół; Siostry Faustyny i Jana Pawła II. Może przydatna okaże się treść modlitwy, jaka towarzyszyła tej świętej Siostrze, gdy jeszcze żyła i pracowała na ziemi:
+ Ile razy pierś ma odetchnie, ile razy serce moje uderzy, ile razy krew moja zapulsuje w organizmie moim, tyle tysięcy razy pragnę uwielbić miłosierdzie Twoje, o Trójco Przenajświętsza.
+ Pragnę się cała przemienić w miłosierdzie Twoje i być żywym odbiciem Ciebie, o Panie; niech ten największy przymiot Boga, to jest niezgłębione miłosierdzie Jego, przejdzie przez serce i duszę moją do bliźnich.
+Dopomóż mi do tego, o Panie, aby oczy moje były miłosierne, bym nigdy nie podejrzewała i nie sądziła według zewnętrznych pozorów, ale upatrywała to, co piękne w duszach bliźnich, i przychodziła im z pomocą.
+Dopomóż mi, aby słuch mój był miłosierny, bym skłaniała się do potrzeb bliźnich, by uszy moje nie były obojętne na bóle i jęki bliźnich.
+Dopomóż mi, Panie, aby język mój był miłosierny, bym nigdy nie mówiła ujemnie o bliźnich, ale dla każdego miała słowo pociechy i przebaczenia.
+Dopomóż mi, Panie, aby ręce moje były miłosierne i pełne dobrych uczynków, bym tylko umiała czynić dobrze bliźniemu, na siebie przyjmować cięższe, mozolniejsze prace.
+Dopomóż mi, aby nogi moje były miłosierne, bym zawsze śpieszyła z pomocą bliźnim, opanowując swoje własne znużenie i zmęczenie. Prawdziwe moje odpocznienie jest w usłużności bliźnim.
+Dopomóż mi, Panie, aby serce moje było miłosierne, bym czuła ze wszystkimi cierpieniami bliźnich. Nikomu nie odmówię serca swego. Obcować będę szczerze nawet z tymi, o których wiem, że nadużywać będą dobroci mojej, a sama zamknę się w najmiłosierniejszym Sercu Jezusa. O własnych cierpieniach będę milczeć. Niech odpocznie miłosierdzie Twoje we mnie, o Panie mój.
+ Sam mi każesz się ćwiczyć w trzech stopniach miłosierdzia. Pierwsze – uczynek miłosierny, jakiegokolwiek on będzie rodzaju. Drugie – słowo miłosierne, jeżeli nie będę mogła czynem, to słowem. Trzecim – jest modlitwa. Jeżeli nie będę mogła okazać czynem ani słowem miłosierdzia, to zawsze mogę modlitwą. Modlitwę rozciągam nawet tam, gdzie nie mogę dotrzeć fizycznie.
O Jezu mój, przemień mnie w siebie, bo Ty wszystko możesz.
s. Katarzyna Pyl